Stanisława Wyspiańskiego 25
65-036 Zielona Góra
Sekretariat ZSOiS
sekretariat@zsois.zgora.pl

(68) 451 20 70

Kinga Sylwestrzak – wywiad z zawodnikiem Wisły Płock

Kinga Sylwestrzak - wywiad z zawodnikiem Wisły Płock
Cześć Wszystkim!

Jestem uczennicą klasy maturalnej w III Liceum Ogólnokształcącym w Zielonej Górze i jednocześnie mieszkanką internatu, wychowanką grupy V Pani Ewy Jarowicz. Od wielu lat moim marzeniem jest kariera dziennikarska, a konkretnie praca jako dziennikarka sportowa. Obecnie mogę siebie nazwać blogerką. Prowadzę bloga „Blondynka o sporcie” na którym można znalźć rozmowy z różnego typu sportowcami: piłkarzami, żużlowcami, ale nie tylko. Dbam o róźnorodność i przywiązuję wagę do osiągnieć tutejszych ludzi sportu.
Zachęcam Was do odwiedzenia mojego bloga, zapoznania się ze szczegółami mojej historii, a przede wszystkim z wywiadami, które mnie osobiście pozwoliły inaczej spojrzeć na sport i dzięki którym nabrałam doświadczenia, pewności siebie i mam z nimi fantastyczne wspomnienia.

 

Pierwszą analizę, zaczynam od siebie”
Nie myślałam długo nad tym kto powinien być moim pierwszm rozmówcą. Kamil Sylwestrzak obecnie jest zawodnikiem Wisły Płock, ale wcześniej pełnił rolę kapitana Korony Kielce. Jego podróż do Ekstraklasy była długa i wyboista, ale jednocześnie bardzo pouczająca. Swoją pozycję w klubie, świecie piłki zawdzięcza: pracy, wyrzeczeniom i samozaparciu. Jestem niezwykle świadoma tego co piszę na jego temat.
Zapraszam do zapoznania się z fragmentem wywiadu, który przeprowadziłam przed rokiem.

1. Blondynka o sporcie: Skąd fascynacja piłką nożną i na jakim etapie zadecydowałeś, że to właśnie ona będzie Twoją profesją?
Kamil Sylwestrzak: Fascynuję się piłką nożną od dziecka, kiedy to razem z kolegami i bratem grałem w piłkę, czyli od kiedy sięgam pamięcią a zaraził mnie tym mój wujek,a konkretnie brat mojej mamy, który był fanem FC Barcelony. Zawsze chciałem grać zawodowo, ale momentem, w którym zadecydowałem o karierze piłkarskiej był pobyt w Chojnicach, kiedy grałem w tamtejszej Chojniczance.

2. Jakie trudności spotkałeś w swojej karierze piłkarskiej?
Pewnie, że trudności były. Niestety, ale w Polsce mamy bardzo ciężkie realia jeśli chodzi o piłkę nożną. Jest wiele klubów, które kombinują jak oszukać zawodnika, aby zaoszczędzić parę groszy. Ja w swoim życiu przeżyłem to dwa razy, podczas grania w Kostrzynie i Gnieźnie.

3. Zanim dotarłeś do Korony grałeś m.in. Ilance Rzepin, Chrobrym Głogów, Chojniczance, czyli III/II liga? Ta tułaczka po dalekim zapleczu Ekstraklasy czegoś Cię nauczyła?
Przede wszystkim nauczyła mnie pokory. Wielu zawodników, którzy nie grali w niższych ligach często nie doceniają tego co mają. Mi to nie grozi, głupoty mi nie w głowie (śmiech).

4. Pierwsze spostrzeżenia: różnica pomiędzy klubami z ekstraklasy, a tymi z niższych lig?
W tym przypadku największą różnicą jest organizacja w klubie. Nie jest tajemnicą, że w niższych ligach wielu podstawowych rzeczy brakuje, a tutaj wszystko jest i dodatkowo podstawiane pod nos. Nic tylko trenować!

5. Jak chłopaka, który przyszedł do Korony Kielce z Chojniczanki, pochodzącego „gdzieś” z zachodniej Polski przywitała kielecka śmietanka (Golański, Lisowski, Sobolewski) ?
Na całe szczęście znałem wcześniej Liska i Janotka i to oni bardzo pomogli mi błyskawicznie wkomponować się w zespół.

6. Sezon 2012/2013 w Koronie – 2 spotkania, 2 szanse od Leszka Ojrzyńskiego, ale dwie porażki. Jakie były Twoje refleksje po zakończeniu tego sezonu, może czułeś się wtedy niedoceniony? Niedoceniony myślę że nie, raczej szczęśliwy i głodny gry. Nigdy nie byłem tak zdeterminowany jak właśnie podczas okresu przygotowawczego przed sezonem. Chęć gry mobilizowała mnie codziennie do jeszcze cięższej pracy.

7. O dobrej passie można mówić w kolejnej rundzie – 2013/2014, kiedy to 31 razy Twoje nazwisko znalazło się w podstawowym składzie i strzeliłeś 3 bramki?
Zdecydowanie tak, to była chwila, w której to głośno mogłem powiedzieć, że ciężka praca przynosi efekty.

8. Po odejściu trenera „Paczety” przyszedł czas na Ryszarda Tarasiewicz i tutaj już musiałeś walczyć o miejsce w składzie. Co czuje zawodnik, który w poprzednim sezonie był niemal „pewniakiem” a tutaj idzie na odprawę i nie wie, czy zagra od pierwszych minut?
Na pewno czuje stres. Każdy z nas trenuje po to, żeby grać, a jeśli nie gra – jest zwyczajnie zły. Jednych to podłamuje, a innych motywuje do tego, aby udowodnić fakt, że zasługuje na miejsce w składzie i właśnie takim typem jestem ja. Nie było to dla mnie nowe doświadczenie, bo w Głogowie przeżywałem to samo.

9. Opaska kapitana utrudniała Ci dostrzeganie własnych błędów?
Cały czas tak samo łatwo mi to przychodzi. Pierwszą analizę meczu jaką robię, zaczynam od siebie i nie ukrywam tego, że jestem w stosunku do siebie bardzo krytyczny. Znam swoje wady i chcę je cały czas poprawiać mimo tego, że nie jestem osiemnastolatkiem, jednak mam świadomość, że aby grać długo w piłkę należy się nieustannie rozwijać.

10. Po wielu latach „spędzonych” na boisku masz świadomość, że wykorzystałeś wszystkie szanse od losu, czy jednak z tyłu głowy masz myśl, że mogłoby być lepiej?
Na chwilę obecną staram się o tym nie myśleć. Przyjdzie czas, że skończę grać w piłkę i to właśnie wtedy przeanalizuję sobie wszystko, na spokojnie, już bez emocji i wtedy jakieś wnioski będzie można wyciągnąć, ale dzisiaj i tak nic by to nie zmieniło.

11. Na koniec, jaką radę dałbyś młodym zawodnikom, którzy dzisiaj są na początku swojej kariery?
Przede wszystkim, aby nie przestawali wierzyć i ciągle ciężko pracowali nad sobą, bo piłka jest tak nieprzewidywalna, że nigdy nie wiadomo w jakim momencie, w jakim wieku trafi Ci się szansa i ktoś Cię doceni.


Kinga Sylwestrzak

V grupa wychowawcza
Internat ZSOiS

 

Całość jest dostępna na blogu „Blondynka o sporcie”
http://blondynkaosporcie.blogspot.com/2016/02/pierwsza-analize-zaczynam-od-siebie.html

 


Dodaj komentarz