Stanisława Wyspiańskiego 25
65-036 Zielona Góra
Sekretariat ZSOiS
sekretariat@zsois.zgora.pl

(68) 451 20 70

Kinga Sylwestrzak – wywiad z Tomkiem Kędziorą

Kinga Sylwestrzak  - wywiad z Tomkiem Kędziorą
Cześć wszystkim!

Jestem uczennicą klasy maturalnej w III Liceum Ogólnokształcącym w Zielonej Górze i jednocześnie mieszkanką internatu, wychowanką grupy V Pani Ewy Jarowicz. Od wielu lat moim marzeniem jest kariera dziennikarska, a konkretnie praca jako dziennikarka sportowa. Obecnie mogę siebie nazwać blogerką. Prowadzę bloga „Blondynka o sporcie” na którym można znalźć rozmowy z różnego typu sportowcami: piłkarzami, żużlowcami, ale nie tylko. Dbam o róźnorodność i przywiązuję wagę do osiągnieć tutejszych ludzi sportu.
Zachęcam Was do odwiedzenia mojego bloga, zapoznania się ze szczegółami mojej historii, a przede wszystkim z wywiadami, które mnie osobiście pozwoliły inaczej spojrzeć na sport i dzięki którym nabrałam doświadczenia, pewności siebie i mam z nimi fantastyczne wspomnienia.

Równo rok temu pojechałam po raz pierwszy na wywiad. Moim rozmówcą był Tomek Kędziora. Wychowanek UKP Zielona Góra dzisiaj stanowi filar defensywy Lecha Poznań. Obecnie razem z drużyną walczy o tytuł Mistrza Polski, Puchar Polski, a w czerwcu będzie można go zobaczyć na Euro U21, które odbędą się w Polsce. Zachęcam do zapozniania się z treścią rozmowy!

1. Blondynka o sporcie: Przybliż okoliczności podpisania swojego pierwszego kontraktu z Lechem Poznań.
Tomasz Kędziora: Jako 15-latek dostałem zaproszenie do Lecha na testy trzydniowe do Wronek i tam wypadłem na tyle dobrze, że chcieli ze mną podpisać kontrakt w zimie 2010 roku, ale ja zdecydowałem zostać jeszcze pół roku w Zielonej Górze i dopiero po tym czasie podjąłem decyzję o wyjeździe.
2. Dlaczego decyzję o przejściu do Lecha odłożyłeś na 6 miesięcy?
Chciałem dokończyć naukę w gimnazjum i potrenować trochę z seniorskim zespołem.
3. Jak przyjęto zawodnika z Zielonej Góry – miasta, które akurat mało słynie z piłki nożnej, w potędze polskiego footballu?
Przechodziłem do drugiego zespołu można powiedzieć, do Młodej Ekstraklasy i tam nikt nie patrzył na to, skąd ktoś przychodzi. Byliśmy chłopakami, którzy się dość dobrze rozumieją z racji podobnego wieku. Było tam też kilku moich kolegów z młodzieżowej reprezentacji i nie miałem dużych problemów z aklimatyzacją, czy wprowadzeniem się do drużyny.
4. Miewałeś problemy z integracją w zespole?
Jako młody człowiek, wiadomo, że się wszystkiego obawiasz, boisz się jak to będzie, jak będą wyglądać treningi, ale na szczęście są starsi zawodnicy, którzy pomagali nam młodym wejść do drużyny. Mnie się udało spotkać takich ludzi jak Ivan Djurdjević, Grzesiu Wojtkowiak, którzy bardzo nam pomogli się zintegrować.
5. Opisz swoje relacje ze starszymi, bardziej doświadczonymi zawodnikami typu Rafał Murawski, czy wspomniany wcześniej Grzegorz Wojtkowiak.
Grzesiu Wojtkowiak dużo mi pomagał, podpowiadał, bo gramy na tej samej pozycji, a z kolei Rafał Murawski był takim zawodnikiem, od którego zawsze biła taka „mega duża” charyzma, zawsze bardzo szanowany w szatni, krótko mówiąc – prawdziwy kapitan.
6. Twoje pierwsze spostrzeżenia: UKP Zielona Góra – Lech Poznań?
Wielkość klubu przede wszystkim i cała baza treningowa. Wszystko zawsze było poukładane i dopięte na ostatni guzik. Nie mówię, że w Zielonej Górze było źle, ale dało się zauważyć pewien przeskok.
7. Swój debiut w barwach Lecha zaliczyłeś w zremisowanym meczu Ligii Europy w lipcu 2012 roku, ale w Ekstraklasie zadebiutowałeś 27.10.2012 roku, w przegranym meczu z Jagiellonią Białystok 0:2. Pierwsze wrażenia po wejściu na boisko?
To takie mieszane uczucia. Ja na swój debiut czekałem bardzo długo, bo ponad rok byłem w pierwszej drużynie i nie mogłem się doczekać, kiedy zagram swoje pierwsze spotkanie tutaj na Bułgarskiej w Ekstraklasie. Wtedy pierwsze marzenia, można powiedzieć, że się spełniły. Wiadomo, że był niedosyt, bo nie udało się wygrać, ale dla mnie to był duży krok, przełomowy, bo od tego czasu zacząłem dostawać więcej szans. Dużo spotkań gramy. Raz się przegrywa, raz wygrywa, ale dla mnie to był wyjątkowy czas, który zawsze będę pamiętał.
8. Który sezon w Lechu wspominasz najmilej?
Zdecydowanie mistrzowski. Jak do tej pory był najlepszy w moim życiu. Mam nadzieję, że kiedyś będą jeszcze lepsze, ale zdobycie mistrzostwa to było ogromne przeżycie dla mnie, całej drużyny jak i dla całego Poznania, co ten sezon bardzo wyróżnia.
9. Wchodząc na murawę, czułeś presję ze strony kibiców?
Oczywiście, bo debiutowałem w wieku 18 lat. To nie jest łatwe wejść na murawę, gdzie jest pełno kibiców i każdy liczy na ciebie, że przyczynisz się do wygranej całej drużyny. Negatywnego nacisku nie czułem, tylko energię, która mnie napędzała. Z presją żyjemy cały czas, bo tutaj w Poznaniu wymagania są ogromne. Każda porażka niesie za sobą duże niezadowolenie i po prostu trzeba wygrywać wszystkie spotkania.
10. Jaka była Twoja reakcja na wiadomość o powołaniu do seniorskiej kadry na mecz z Gruzją?
Przede wszystkim zaskoczenie, bo nie spodziewałem się, że zostanę powołany do pierwszej reprezentacji wśród zawodników, których oglądałem wcześniej tylko w telewizji. Byłem bardzo podekscytowany, ale jechałem też z dużą nadzieją na to zgrupowanie, ale niestety nie udało mi się zagrać.
11. Czułeś żal z tego powodu, że całe 90 minut oglądałeś mecz z perspektywy ławki rezerwowych?
Czy żal? Byłem trochę zdenerwowany, wcześniej złapałem kontuzję i nie było szans, żebym zagrał w pierwszym meczu, bo był to mecz eliminacyjny, a ja na zgrupowanie przyjechałem po raz pierwszy. Przed drugim meczem z Grecją rozmawiałem z trenerem i miałem już zagrać. Czuję trochę żal, mam pretensje do siebie, ale takie jest życie, że zdrowie nie pozwala na wszystko.
12. Podsumowując, jakim typem człowieka jest Tomek Kędziora?
Raczej otwartym człowiekiem jestem. Nie mam problemów, żeby z kimś porozmawiać, nawet z osobą, która zaczepi mnie gdzieś na ulicy, ale żeby się tak w pełni otworzyć muszę się przekonać. Także z jednej strony otwarty, a z drugiej zamknięty więc jeśli już komuś zaufam to jestem w stanie zrobić bardzo wiele dla takiej osoby.

Całość wywiadu dostępna na blogu:
http://blondynkaosporcie.blogspot.com/2016/03/z-presja-zyjemy-cay-czas.html


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *